niedziela, 1 marca 2015

Audrey de Cartier

Audrey de Cartier
Czerwona
18 lat, 15.03
Uciekinierzy


Dzięki Bogu, w barakach były lustra. Chociaż były niemyte i porysowane, dało się w nich zobaczyć swoje odbicie, więc pamiętam, jak wyglądam. Jestem średniego wzrostu osobą. Gruba? W życiu! No to normalna? Też nie! Po tylu latach spędzonych w Ośrodku PSI, jestem blada i chuda, pokryta lekką warstewką mięśni wyrobionych podczas ciężkiej pracy. Mam czarne oczy, które w świetle przybierają barwę ciemnego brązu. Są okolone długimi, czarnymi rzęsami, tworząc ciekawą ramkę wokół oczu. Nos mam prosty i pokryty bladymi piegami, których praktycznie nie widać. Moje usta są koloru malinowego, jak jest zimniej, zmieniają kolor na krwisty. Jedyne, co w sobie naprawdę lubię, to moje włosy. Długie i czarne, latem ciemnobrązowe. I wcale nie lśniące, czy piękne, w obozie niestety nie prowadzą sklepu z kosmetykami. Pewnie teraz myślisz "Czarne włosy, blada skóra, ciemne usta, no to królewna Śnieżka jesteś, czy co?" hm, a wiesz, że się wcale nie pomyliłeś? Współlokatorki tak na mnie mówiły. Zabawne, zważywszy, że mam władzę nad ogniem.

Zacho­wać god­ność człowieka to po­zos­tać wewnętrznie wol­nym, na­wet przy zewnętrznym zniewoleniu. - Ks. Jerzy Popiełuszko

W ośrodku nikt nie pałał do mnie sympatią. Gdybym była na ich miejscu, też bym siebie omijała szerokim łukiem. Nie, nie dlatego, że mogłam kogoś poparzyć. Ludzie się bali, ponieważ nie chcieli doświadczyć konsekwencji. Jestem sabotażystką. Powtórz: S A B O T A Ż Y S T K A. Zrozumiałeś? Świetnie. A więc chodzi o to, że w ośrodku robiłam wszystko, aby sabotować żołnierzy SSP i ich pracę. Z czystej złośliwości. Kiedy chcieli coś wziąć, podpalałam to; buty, papiery, cokolwiek. Nie raz dostało mi się za to po łapach, ale nie przestawałam. W końcu żołnierze dali sobie spokój i kiedy coś robili, to starali się, abym nie była wtedy w pobliżu. Stałam się kimś odrębnym, żyjącym poza codziennością. To było proste: jeżeli nikt mi się nie narzucał, to ja nie podpalałam jego rzeczy. Żołnierze to całkowicie akceptowali, szczególnie, kiedy wydarzyła się pewna sytuacja. Jakiś facet chciał mnie obmacać, to go podpaliłam. Skończył w szpitalu, biedak. Mam taką naturę, jak mój żywioł - niszczycielską. Można mnie określić wieloma frazami: arogancka, pewna siebie, tajemnicza, mroczna, ale chyba nikt nie znajdzie jednej, jedynej, aby opisać całą mnie. Wspominałam, że zachowuję zawsze zimną krew? Na przykład, kiedy żołnierze SSP włączali Biały Szum, nie latałam 
jak głupia, tylko zatrzymywałam sie w miejscu i zamykałam oczy. Tyle razy go tam używali, że 
jestem prawie przyzwyczajona. Teraz, kiedy jestem uciekinierką, pełnię funkcję, jakby lidera. Staram 
się, aby nikt nie robił głupich rzeczy, a kiedy ktoś się chwilowo załamuje, przywracam go na ziemię.
Lubię przeklinać. Często przeklinam. Po francusku.



Urodziłam się w Lyon, we Francji. Moja matka - Mariette Lacroix, spotkała Sylvaina de Cartiera - mojego ojca - w Paryżu, podczas wakacji. On pokazywał jej Paryż, ona się zakochiwała. Kiedy dotarli do wieży Eiffla, pocałował ją. Wzięli ślub i przeprowadzili się do Lyon, a rok później urodziłam się ja. Kiedy miałam pięć lat, przeprowadziliśmy się do Stanów Zjednoczonych. Miałam wspaniałe, beztroskie dzieciństwo. A tu nagle bum, kiedy miałam jedenaście lat, rozpoczęła się epidemia OMNI. Moi rodzice chcieli wyjechać, ale im zakazano. Pilnowali mnie, jakbym była ze szkła i mogłabym się potłuc. Nie wierzyli w te całe bajki o ośrodkach rehabilitacyjnych, wręcz im się 
sprzeciwiali. Któregoś dnia, do naszego domu wtargnęli SSP i mnie zabrali. Matka krzyczała, płakała, ojciec się z nimi szarpał, ale to nic nie dawało. Upchnęli mnie do ciężarówki, wraz z innymi dziećmi z okolicy. 
Nie zdążyłam się nawet pożegnać. Kiedy dotarliśmy do Ośrodka PSI w Farmville, zidentyfikowano mnie jako czerwoną. Nieźle mnie wtedy nastraszyli. Z początku było ich dużo, potem coraz mniej. Najgorzej mieli pomarańczowi, my byliśmy tylko jeden szczebel nad błotem. Mijały lata, w końcu straciłam poczucie czasu. Praca, sen, ból, praca, sen ból, czasami jedzenie i szpital. Było okropnie. 
Do czasu pewnego dnia, kiedy grupa najsilniejszych i najbardziej wytrwałych osób uciekła z ośrodka.  
W tej grupie byłam ja. A teraz jestem wolna.

- Umiem mówić po francusku.
- Od czasu ucieczki z ośrodka, zabiłam trzech żołnierzy SSP.
- Przed zabraniem mnie do ośrodka, trenowałam gimnastykę artystyczną.
- Nie popieram Ligi Dzieci ani prezydenta Graya.

Wygląd: Adelaide Kane
Cytat: Ks. Jerzy Popiełuszko





środa, 18 lutego 2015

Lilith Young




Lilith Young
Niebieska
17 lat
Ośrodek PSI w Farmville



Lilith jest drobną osobą, o przeciętnym wzroście. Jej oczy są niezwykle głębokie, jednak nie mają żadnego określonego koloru. Czekoladowo-brązowe włosy nosi cały czas rozpuszczone w nieogarniętym nieładzie. Nikt na to nie zwraca uwagi, nawet ona sama. Blada skóra kontrastuje z ciemnymi brwiami i z ciemną oprawą oczu.








Czasami śmieje się, że pochodzenie jej imienia może być wprost adekwatne do jej charakteru. Całe życie pełne było różnych paradoksów, które obecnie są dla Lilith na porządku dziennym. Podchodzi z ogromnym dystansem do życia. Dużo rzeczy przelicza na "opłacalne" i "nieopłacalne", co wiąże się również z jej specyficznym traktowaniem innych. Nie lubi się przywiązywać do kogoś lub do czegoś, woli działać pewnie, bez zbędnych emocji, nie ryzykując- czyli, bądź co bądź, samotnie. Mimo wszystko dobrze się czuje wśród innych, lubi być w centrum zainteresowania.






Rodzice dziewczyny byli jednymi z tych, którzy głośno sprzeciwiali się "programowi rehabilitacji" ich dzieci, w związku z czym tradycyjnie zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach. Lilith miała wtedy 4 lata; praktycznie nic nie pamięta. Na dalsze wychowanie została oddana do ciotki, która niezbyt się nią zajmowała, ani nie żywiła do niej żadnych uczuć. Kiedy pojawiła się okazja, z chęcią oddała dziewczynę PSI. Lilith nie próbowała ani razu ucieczki z Obozu, do którego zdążyła już przywyknąć.







Jakże nud­ne, zatęchłe, wul­garne i be­zużyteczne wy­dają mi się wszys­tkie obycza­je te­go świata.



~ Niezbyt lubi zwierzęta. Jak była mała, jej rodzice mieli psa, który nie tolerował ciągnięcia za ogon. Dziwne, prawda? :")) Od tego czasu już tak zostało, że woli trzymać się od wszystkich czworonożnych z daleka.

~ Ma uczulenie na pszenicę.

~Urodziła się w Kanadzie. Jak miała rok rodzice razem z nią przeprowadzili się do Farmville.

~ Ze względu na jej charakter niektóre osoby biorą ją mylnie za pomarańczową.

~ Kiedy się denerwuje przygryza wargę.






Twarzyczka należy do Carly Rae Jepsen. 
Cytat z Szekspira.


poniedziałek, 5 stycznia 2015

Aaron "Wirus" Armstrong

Wiedza jest bronią. Uzbrój się dobrze, zanim wyruszysz do boju.



Aaron "Wirus" Armstrong | 19 lat | Zielony | Tajniak Ligi Dzieci w Obozie w Farmville

Gdy dzieci z jego szkoły zaczęły masowo umierać, jego rodzice ukryli go i jego siostrę w domu, wmawiając innym, że Aaron i Rohe nie żyją. Rodzeństwo przez dwa lata żyło w ukryciu, bo ich rodzice nie wierzyli w sukces terapii w Obozach. W do dziś niejasnych dla Wirusa okolicznościach cała rodzina przyłączyła się do Ligi Dzieci, a dwoje młodych Armstrongów dołączyło do jednej z Grup Zadaniowych. Wszystko było dobrze, dopóki 4 lata temu Rohe została złapana przez SSP i słuch o niej zaginął.
W młodości Wirus często podróżował z rodziną po USA i oglądał z tatą wyścigi NASCAR. Jest jednym z niewielu dzieci, które mają możliwość kontaktu z rodzicami, ale przez pracę nie mają zazwyczaj dla siebie czasu. Brakuje mu smaku indyka, którego jego mam zawsze przyrządzała na Święto Dziękczynienia (ale przecież się nie przyzna, nie, jak patetycznie by to brzmiało!).


Bóg dał mi wzrost i mózg, po czym stwierdził, że nie ma tak dobrze. I tak skończyłem z twarzą 14-latka.

Aaron jest wysoki (190 cm wzrostu) i kościsty, co w połączeniu z młodzieńczą buźką stanowi specyficzny obraz. Ciemne włosy oraz szare oczy o inteligentnym, przeszywającym i lustrującym spojrzeniu kontrastują z bladą cerą. Jego jedynym źródłem kompleksów jest nos - nie lubi jego kształtu.

    

Wirus ma dość trudny charakter. Jest perfekcjonistą, realistą, twardo stąpa po ziemi, brak mu sentymentów. Pedancik. Dumny, opanowany, kulturalny, wytrwale dążący do celu. Zawsze musi mieć dokładny plan działania, nie lubi "iść na żywioł". Lubi poznawać ludzi, ale ma nawyk natychmiastowego analizowania, do czego mogliby się przydać i wyłapywania ich słabych punktów. Ma specyficzne poczucie humoru - ironiczne i wisielcze.

Nigdy nie zapominaj o tym, kim jesteś, bo świat na pewno o tym nie zapomni. Uczyń z tego swoją siłę, a wtedy przestanie być twoim słabym punktem. Zrób z tego swoją zbroje, a nikt nie użyje tego przeciwko tobie.

Będąc Zielonym, Wirus z początku był w Lidze używany tylko do papierkowej roboty i komputerów, bo twierdzono, że w terenie lepiej sprawdzają się inne kolory. Aarona strasznie to denerwowało, tym bardziej, że niektórzy często mu o tym przypominali. Nie poddał się jednak i udowodnił swoją wartość, zyskując tym samym swoją ksywkę - Wirus (mały, ale jak potrafi namieszać).
Wirus ma specyficzne poglądy dotyczące OMNI. Jego zdaniem jest ona nieudolną próbą rządu do stworzenia ulepszonego nowego społeczeństwa, któremu przewodniczyłyby w przyszłości osoby inteligentne, a te obdarzone nadprzyrodzonymi zdolnościami służyłyby jako armia (Czerwoni), agenci wywiadu i szpiedzy (Pomarańczowi) oraz tania siła robocza (Niebiescy i Żółci). Aaron przypuszcza, że słabe i niepotrzebne jednostki zmarły, a Zieloni nie chorują na OMNI - są normalni, bo inteligencja jest czymś wrodzonym, co należy samemu rozwijać.

Niektóre kłamstwa rodzą się z miłości.
  • Ma młodszą siostrę Rohe, która również należała do Ligi Dzieci, ale została złapana przez SSP i umieszczona w Obozie. Do dzisiaj nie udało jej się namierzyć. Tak, Sherlocki, to będzie moja druga postać. Koloru jeszcze dla niej nie wybrałam ._.
  • Częściej nazywają go Wirus niż Aaron, Nawet profesjonalnym agentom Ligi Dzieci zdarza się zwrócić do niego po przezwisku, co niezmiernie go irytuje.
  • Symuluje wiele chorób (żeby móc często odwiedzać Infirmerię, w której pracuje agentka Ligi Dzieci), ale astmatykiem jest naprawdę.
  • Pragnie mieć przyjaciela, ale z drugiej strony wie, że w świecie jakim żyje, nie można za bardzo się do niczego ani nikogo przywiązywać.
  • Ma nawyk strzelania kostkami palców.
  • Zaplanował ucieczkę niektórych dzieciaków z obozu, którzy myślą, że jemu się nie poszczęściło. W rzeczywistości został, żeby wypełnić misję i uwolnić jeszcze jedną grupę.
  • Grał na skrzypcach od 5 roku życia.
Mordki użyczył Isaac Hempstead-Wright 
Wszystkie cytaty (oprócz drugiego) pochodzą z serii Pieśń Lodu i Ognia